Jak pilot wycieczek został Nerdem w Podróży

Uprawnienia pilota wycieczek zdobyłem w czerwcu 2009 roku, w czasie gdy obowiązywały jeszcze wymogi egzaminów państwowych. Zgodnie z przepisami trzeba było opanować spory materiał i zdać go na trzy stopniowym teście: teoretycznym (na papierze), komisyjnym (przed ekspertami) oraz praktycznym (podczas przejazdu autobusem). Wielokrotnie odpadałem na którymś etapie, aż w końcu udało się uzyskać upragnioną legitymację. Okazało się jednak, że najtrudniejszy etap miał dopiero nadejść.

Pilot w chaosie organizacji

Włochy, Ukraina, Austria, Czechy, Węgry, USA, Malta… i tak dalej. Destynacje u różnych tour operatorów zmieniały się dynamicznie. Za każdym razem pojawiał się ten sam problem: bardzo duże wymogi dotyczące znajomości kraju oraz skomplikowana logistyka wyjazdu. Meandry kultury, lokalne zwyczaje, burzliwa historia i słynni Polacy na obczyźnie, to zbiór faktów, który pobieżnie omawiają przewodniki książkowe. Koniecznością było zatem zabranie odręcznych notatek, fotografii i reprodukcji obrazów najważniejszych artystów. Żeby zachować porządek, przydawał się przepastny segregator z materiałami pogrupowanymi według potrzeb. Żeby perfekcyjne zrealizować program wyjazdu, niezbędny był też terminarz, w którym notowałem notatki służbowe, licznik kilometrów autobusu, czy ewentualne zmiany w kolejności zwiedzania.

Tour operator dopiero co wprowadził imprezę do katalogu, więc to mnie przypadł zaszczyt przecierania szlaków oraz pisania raportu z imprezy. Wejście z grupą do muzeum było zaplanowane na 10:00, spotkanie z przewodnikiem na 12:30, a koncert w operze na 19:00. W międzyczasie musiał znaleźć się czas na obiad i czas wolny na starówce. Jak to zrobić gdy kolejarze strajkowali, celnicy na granicy zrobili sobie przerwę, a na jedynej wąskiej drodze dojazdowej szła procesja?

Część z tych wydarzeń była do znalezienia w internecie – dlatego warto było mieć ze sobą jakieś urządzenie mobilne. Laptop był potrzebny w domu, bo oprócz bieżących informacji, zanotowałem na nim ciekawostki z blogów i oficjalnych organizacji turystycznych. Jednak w trasie lepiej było mieć coś bardziej podręcznego – jak tablet albo smartfon. Zatem zabierałem wszystkie trzy, bo każdy przydatny był w innej sytuacji. Do tego jeszcze porządny power bank lub zapasowa bateria, ponieważ gdy podróż trwała dwudziestą czwartą godzinę, to nie było gdzie naładować niezbędnych urządzeń. Najważniejszym elementem ekwipunku pilota był jednak ten drugi telefon komórkowy z zagraniczną kartą SIM. Bez niego narażony byłem na wysokie koszty połączeń i SMS-ów.

Potwierdzenie spotkania z przewodnikiem, ustalenie kolacji w restauracji czy powiadomienie kontrahenta o nieprzewidzianym zdarzeniu to mały wycinek tego co robię codziennie. Bywały gorące momenty gdy przez telefon rozmawiałem godzinami, jednocześnie moderując trudną sytuację na miejscu. To w takich momentach zawsze gubiła się karteczka z ważnym numerem. Kontakt zapisany był też w telefonie – tylko którym? Tym poprzednim, który został zalany podczas ulewy.

no wifi but wine

Nie ma Wi-FI, ale jest wino

Jak to dobrze, że miałem przewodniczkę wśród znajomych na facebooku. Opisałem zaistniałą sytuację i udało się skontaktować z właściwymi osobami. Gdyby nie darmowe wifi w hotelu, byłbym ugotowany. Na zagranicznej karcie SIM posiadałem pakiet mobilnego internetu, ale jakaś głupia aplikacja zeżarła mi cały transfer. Operator komórkowy nie przewidział dokupywania dodatkowych gigabajtów, dlatego zmuszony byłem czekać do końca okresu rozliczeniowego.

Z hotelu trzeba było jechać do następnych miast i podczas gdy grupa zwiedzała z przewodnikiem, ja udawałem się na polowanie na wifi. Biuro pilnie potrzebowało odpowiedzi mailowej w sprawie następnych wyjazdów, a ja potrzebowałem ściągnąć PDFy z rezerwacjami wejść do muzeów. Polowanie jak zawsze było dla wytrwałych, ponieważ:

  • w lokalnej kawiarni tablet łączył się z routerem, ale nie było internetu
  • w restauracji wszyscy siedzieli z komputerami, więc sieć była tak przeciążona, że nie dało się pobrać poczty
  • w Starbucksie po kupieniu kawy, trzeba było przepisać kod z paragonu, potem zarejestrować się przez facebooka, autoryzować logowanie w nowym miejscu, a następnie powtórzyć operację co 15 minut

Zanim wybiegłem na spotkanie z grupą musiałem jeszcze sprawdzić dojazd do hotelu. Nawigacja samochodowa kierowców autobusu nie mogła znaleźć adresu z voucheru. Okazało się, że ulica funkcjonuje pod dwiema nazwami i dopiero poprzez oficjalną stronę obiektu, udało się znaleźć wskazówki dojazdu. W niczym nie pomogły książkowy atlas samochodowy i rozkładana mapa regionu, które również zabrałem ze sobą.

Pragnienie prostoty

Dopiero gdy kończył się dzień i gdy mogłem odłożyć torbę na ziemię, uświadamiałem sobie ile kilogramów ekwipunku nosiłem na swoim barku. Jak wielu innych pilotów, preferowałem torby na ramię, ponieważ dostęp do zawartości był szybszy i łatwiejszy niż w tradycyjnym plecaku. Ból w plecach codziennie przypominał, że trzeba było znaleźć lepsze rozwiązanie.

Pragnąłem poznać proste odpowiedzi na trudne pytania:

  1. Jak ograniczyć ilość książek, katalogów, map i innych dokumentów, które muszę ze sobą mieć?
  2. Które urządzenie mobilne najlepiej sprawdzi się w mojej pracy?
  3. Jak znaleźć dobre połączenie z internetem za granicą?
  4. Jak ograniczyć zużycie baterii w moich telefonach i innych urządzeniach?
  5. Z jakich map drogowych korzystać, by omijać korki na trasach?
  6. Z jakich planów miast / parków korzystać, by skutecznie pilotować grupy?
  7. Gdzie szukać sprawdzonych lokalizacji hoteli i innych obiektów turystycznych?
  8. Jak zabezpieczyć się przed utratą kontaktów i mieć je na wszystkich urządzeniach?
  9. W jaki sposób zabezpieczyć moje urządzenia i dokumenty przed kradzieżą i zniszczeniem?
  10. Jaka aplikacja najlepiej zastąpi tradycyjny terminarz?

kalendarz

Seria niefortunnych zdarzeń pilota wycieczek

Żeby znaleźć odpowiedzi, zacząłem eksperymentować. Na każdym wyjeździe próbowałem różnych metod, które dały mi bardzo dużo informacji zwrotnych. Głównie tych deprymujących.

Przez miesiąc pracowałem na statku wycieczkowym na Morzu Śródziemnym. Trasa rejsu obejmowała kilka krajów europejskich, dlatego by pozostać w kontakcie wykupiłem u polskiego operatora pakiet internetu mobilnego w UE. W regulaminie usługi wyszczególnione były również połączenia przez operatorów satelitarnych, przydatne gdy statek znajdował się na pełnym morzu. W praktyce połączenie internetowe działało bez zarzutu na lądzie, ale na morzu tablet bez skutku próbował pobrać dane (między innymi maile). Polski operator uznał, że nie zaliczają się one do wykupionego pakietu i doliczył dodatkową opłatę 400 PLN.

Żeby poszerzać własne horyzonty oraz możliwości pracy na nowych destynacjach wybrałem się autobusem liniowym na tydzień do Dublina. Gdy poznałem już atrakcje stolicy Irlandii, postanowiłem wrócić do Polski przez Londyn. Przerwa do odjazdu następnego autobusu wynosiła sześć godzin, dlatego poszedłem na spacer do pałacu Buckingham. Podekscytowany wspaniałością królewskiej rezydencji i parkami z idealnie przystrzyżoną trawą, zgubiłem się na mieście. W konsekwencji spóźniłem się na transport do domu. Żałowałem, że nie kupiłem planu miasta i nie miałem mapy w smartfonie. To pomogłoby mi oszczędzić 600 PLN, które musiałem wydać na nowy bilet.

Chcąc pozostać w kontakcie z biurem i móc prowadzić rozliczenia na wyjeździe objazdowym, zabierałem ze sobą ultrabooka. To rodzaj cienkiego, lekkiego i wytrzymałego laptopa, który mimo niewielkich rozmiarów, oferował pełen zakres możliwości przenośnego komputera. Zgodnie z poradami jakie wyczytałem w książkach dla podróżników, zakleiłem logo producenta naklejką (żeby wartość była trudniejsza do określenia), a sprzęt chowałem do starego i mocno zużytego plecaka, który w żaden sposób nie sugerował co znajduje się w środku. Dodatkowo laptop posiadał moduł GPS, kartę SIM oraz zarejestrowany był w serwisie Prey, który na wypadek kradzieży pokazywał lokalizację. Żadna z tych metod nie powstrzymała złodzieja, który wyłamał zamek w drzwiach autobusu i zabrał to co było pod ręką. Policja pomimo zachowanego nagrania wideo nic nie zdziałała, a moje straty wyniosły około 2 500 PLN.

To tylko kilka przykładów doświadczeń, w których wartość poniesionych kosztów była łatwa to policzenia. Oprócz nich było też wiele sytuacji gdzie traciłem mnóstwo czasu lub energii. Nie żałuję tego co się wydarzyło. Ostatecznie za każdą porażką zyskiwałem bezcenne doświadczenie.

laptop

Mój dawny ultrabook z maskującą nalepką

Nerd, który jest pilotem wycieczek

Nerd to pasjonata do potęgi. To ekspert, do którego inni przychodzą po porady. Jeszcze w latach 80. i 90. przedstawiano go jako nieudacznika, który cały dzień siedział przy komputerze i miał problemy w relacjach międzyludzkich. Wpływ gier wideo, rozwój internetu i powszechnej mobilnej technologii zmienił kulturę popularną, a zarazem i obraz nerdów (lub geeków, bo to zamienne określenia). W świecie filmów najzabawniej tą subkulturę obrazują:

  1. Big Bang Theory – w polskiej wersji „Teoria Wielkiego Podrywu”.
  2. IT Crowd – w polskiej wersji  „Technicy-Magicy”.
  3. Silicon Valley – w polskiej wersji „Dolina Krzemowa”.

Na portalu FilmWeb.pl opublikowano bardzo dobry artykuł o tym kim jest nerd, który polecam osobom chcącym zgłębić temat.

Tak, ja również utożsamiam się z tą subkulturą.

Może się wydawać, że ten „aspołeczny dziwak” to osoba, która raczej nie podróżuje po świecie, a tym bardziej nie oprowadza grup turystów. W rzeczywistości bycie nerdem, bardzo pomogło mi w pracy pilota wycieczek.

nerd pilot wycieczek

John Green – znany vloger i autor książek (m.in. „Gwiazd naszych wina”)

Praktyczne rozwiązania Nerda w Podróży

Do każdego problemu na wyjeździe podchodzę systemowo. Analizuję go, szukam rozwiązań, eksperymentuję, wyciągam wnioski i znajduję rozwiązania. Zdobywam doświadczenie, niczym postacie z gier RPG. To jest mój sposób postrzegania turystyki.

W trudnych sytuacjach odnajduję schematy, pozwalające mi na szybkie i analityczne podejmowanie decyzji. Bez znaczenia czy wyzwania dotyczą grupy turystów, organizacji wyjazdu, lokalnych kontrahentów.

Każdego dnia testuję i dopracowuję mój system. Najważniejszymi elementami, jakimi się kieruję są:

  • prostota
  • szybkość
  • oszczędność czasu i energii

Fascynuje mnie to, jak dynamicznie zmienia się turystyka i potrzeby turystów. Z pasją śledzę nowinki technologiczne, rynek aplikacji mobilnych i turystyczne usługi internetowe. Uwielbiam testować urządzenia w terenie i znajdywać nowe zastosowania, o których nie myśleli ich twórcy.

System praktycznych rozwiązań jaki wypracowałem przez lata, pomógł mi znaleźć odpowiedzi na wszystkie trudne pytania związane z pracą w turystyce.

Spokojne wycieczki pilota, który jest nerdem

Jako pilot wycieczek jestem bardzo skupiony na moich obowiązkach, bo wiem, że każdy element wyjazdu wpływa na zadowolenie turystów. Jest to najważniejszy wskaźnik profesjonalizmu. Dzięki moim technologicznym rozwiązaniom zyskałem coś czego, nie da się kupić:

  1. Czas
  2. Spokój
  3. Pewność siebie

Intensywne programy zwiedzania często zaczynają się o 6:00 rano i kończą o 23:00 wieczorem. Jem w biegu, zarywam nocki i biegam między ambasadą, starówką i muzeum. Czas to waluta, której mam bardzo mało. Dzięki sprawnym i niezawodnym urządzeniom, mam go znacznie więcej.

Zazwyczaj gdy spieszę się z grupą na jedyny w tym sezonie koncert w filharmonii, na autostradzie jest rekordowy korek. Gdy docieramy na 3 minuty przed rozpoczęciem wydarzenia, okazuje się, że jednemu turyście ukradziono paszport, a drugi ma poważne zatrucie. Znajomość technologii bardzo pomaga mi w okiełznaniu niezaplanowanych zdarzeń i zachowaniu spokoju.

Nastolatek, który podróżuje ze swoją babcią zadaje szczegółowe pytanie odnośnie rzeźby w kościele. Widział ją już w świecie wirtualnym, bo spędził wiele godzin w Assassin’s Creed, przygodowej grze akcji, osadzonej w realiach historycznych. Ja również grałem w Assasina i wiem jakie aspekty go zainteresują, dlatego z pewnością siebie opowiadam historię rzeźby.

Mój stan udziela się innym. Jeśli się uśmiecham, jestem serdeczny i wyrozumiały, tacy są też moi turyści. Mogę im poświecić więcej czasu i uwagi, co bezpośrednio wpływa na ich zadowolenie. W jaki sposób osiągnąłem ten stan?

  • nie szukam punktów wifi, bo wiem jak znaleźć najkorzystniejsze oferty mobilnego internetu, niezależnie od kraju
  • wszystkie mapy, konspekty, informacje o kraju i notatki służbowe mam zapisane w chmurze i na urządzeniach mobilnych, dzięki czemu znajduję je szybko, nawet jeśli nie mam dostępu do sieci
  • noszę ze sobą maksymalnie dwa niezawodne urządzenia – moja torba jest lżejsza, a jednocześnie mogę wykonywać wszystkie obowiązki służbowe
  • nigdy nie tracę kluczowych kontaktów, ponieważ mam je zsynchronizowane między wszystkimi urządzeniami
  • mój niezawodny terminarz ma nieograniczoną ilość miejsca, kompletną listę hoteli, restauracji, atrakcji turystycznych i wszystkich innych lokalizacji oraz działa offline
  • wiem jak szukać by znaleźć lokalizację, godziny otwarcia oraz numery telefonów do szpitali, posterunków policji, ambasad, supermarketów, kwiaciarń i tym podobnych

System ten wielokrotnie był poddawany próbom i działa niezależnie od destynacji. Z każdym kolejnym wyjazdem wycieczki są łatwiejsze w przygotowaniu i realizacji, ponieważ technologia, w końcu działa na moją korzyść, a nie przeciwko mnie.

Assassin’s Creed w Rzymie | © Ubisoft

Nerd do twoich usług

Postrzegam umiejętność posługiwania się współczesną technologią jak umiejętność czytania. Każdy potrafi czytać, tak samo jak każdy potrafi rozmawiać przez telefon. Jednak jak sprawny jesteś w tych umiejętnościach?

Czytanie brukowców i serwisów plotkarskich nie powiększa zasobu słów, ani nie insiruje do myślenia. Sięgamy po dzieła światowej literatury, ponieważ zaklęta jest w nich ponadczasowa magia, która uczy i rozwija. Czytamy poradniki, podręczniki i książki historyczne, żeby wiedzieć jak z pewnymi problemami radzili sobie inni.

Gdzie i w jaki sposób uczyć się technologii?

Poprzez używanie jej, wszędzie gdzie tylko masz na to ochotę.

Doskonale rozumiem, że może być ona trudna, skomplikowana i nie wiadomo jak zacząć. Sam wielokrotnie przechodziłem przez te etapy. Wbrew pozorom nie wszystko da się znaleźć w internecie, ponieważ pewne odpowiedzi jeszcze się tam nie znalazły. Z drugiej strony różnorodność i ilość odpowiedzi na dany problem może być przytłaczająca.

Jestem tu, żeby Ci pomóc. Ja jako człowiek, jako pilot wycieczek i jako nerd w podróży.

Jestem do twojej dyspozycji, dlatego śmiało pytaj o dowolną sprawę związaną z technologią w turystyce:

  • media społecznościowe
  • aplikacje mobilne
  • urządzenia mobilne (smartfony, tablety, laptopy)
  • strony internetowe
  • pozycjonowanie (Search Engine Optimisation)

Czy oferowane wsparcie jest za darmo?

Tak.

Napisz mi maila lub skontaktuj się poprzez twój ulubiony kanał social media – Facebook, Instagram, Twitter. Odpowiadam na każdą wiadomość i zrobię wszystko, żeby dać ci najlepsze rozwiązanie.

Jeśli będziesz potrzebować długofalowego wsparcia – warunki współpracy zostaną indywidualnie przygotowane.

Zadaj pytanie przez email – piotrek@bodera.com

Napisz do mnie na Facebooku

Wyślij wiadomość na Instagramie

Skontaktuj się przez Twittera

 

Author: Piotrek Bodera

Pomagam profesjonalistom pracującym w turystyce oraz podróżnikom we wszystkich technicznych sprawach: media społecznościowe, aplikacje, urządzenia mobilne, strony internetowe, pozycjonowanie #Tech4Tour. Jak mogę Ci pomóc?
Dowiedz się więcej