Sarna (bez krzesła) pokazuje Ci język

Sarna (bez krzesła) pokazuje Ci język

 

Gdy pilotuję wycieczki, często opowiadam moim współtowarzyszom, że uczestniczą w trailerze. Dwu- czy trzytygodniowy pobyt w obcym kraju z bardzo bogatym programem zwiedzania przypomina zapowiedź nowego filmu w kinie. Dynamiczny montaż scen akcji, piękne scenerie przeplatane z ekspresyjnymi sylwetkami ludzi, narastające napięcie i bach! Koniec. Nim się człowiek zorientuje, już jest po. Trailer, jak i intensywna wycieczka, to idealny sposób na posmakowanie obcego miejsca. Żeby poznać je bardziej, trzeba zwiedzić je po raz drugi, trzeci…

I kolejny…

Japonia w kwietniu 2015 była moją czwartą podróżą do tego oryginalnego świata. Cieszę się, że mogłem ponownie zagłębić się w czarujący świat samurajów, robotów i leniwych kotów. Dotarłem do zupełnie nowych dla mnie miejsc, spróbowałem nowych potraw i znalazłem nowe zadziwiające elementy tej bogatej kultury. Przestałem już oglądać Japonię na trailerze i zacząłem zagłębiać się w pełnometrażową opowieść o Kraju Kwitnącej Wiśni.

Wiśnie na całego!

Wiśnie na całego!

W końcu wiśnie!

Można godzinami opowiadać o pięknych japońskich skwerach, gdzie pośród drzew wiśni siedzą na kocach weseli Japończycy i sączą sake. Takie hanami, czyli wiosenne spotkania na łonie natury, zawsze pięknie wyglądają w mangach. Jednak sielanka bardzo często nie dochodzi do skutku przez opady, niskie temperatury, czy kaprys natury, kiedy to okres zakwitania przesunie się o tydzień.

Trzeba być na to przygotowanym, zawsze mieć ze sobą ciepłą kurtkę przeciwdeszczową i parasol. Warto przetrwać te niedogodności i móc przejechać z JR passem do innej miejscowości, gdzie wiśnie będą już zakwitać. Urocze parki różowo-białych drzewek wynagradzają wszelkie trudy.

Zajrzeć do nowych miejsc

Tomek Michniewicz fajnie opowiadał o tym podczas Wachlarza. Nie sztuką jest zdobywać pieczątki w paszporcie. Sztuką podróżowania jest docieranie do miejsc, w których było niewielu albo opowiadanie o znanych destynacjach w oryginalny sposób.

Siarczysty przysmak z Hakone

Siarczysty przysmak z Hakone

Ja jeszcze nie zagłębiam się jak Tomek w tajską dżungę, by znaleźć hodowcę skorpionów. Jednak będąc ponownie w tym samym kraju, z zainteresowaniem zaglądam do nowych miast. Tak też było podczas tej podróży. Po raz pierwszy:

      • dotarłem na daleką północ, aż do Hokkaido

 

 

    • zwiedziłem perełki zachodniego wybrzeża Honsiu – Matsumoto i Kanazawę

 

 

    • przejechałem na rowerze trasę Shimanami Kaido

 

 

    • wszedłem na pagórki w Hakone, by zjeść czarne jajko

 

 

    • jechałem z prędkością 370 km/h w Shinkansenie

 

 

    • nurkowałem na Okinawie pośród raf koralowych

 

 

    • i wiele innych

 

 

Taki ładny kapelusz znalazłem pod wodą na Okinawie

Taki ładny kapelusz znalazłem pod wodą na Okinawie

 

Czas na film

Od zawsze bardziej interesowały mnie filmy niż fotografia. Będąc w Japonii za pierwszym razem praktycznie nie rozstawałem się z pożyczoną kamerą, która nagrywała materiał w SD na kasetach miniDV. Przy kolejnych podróżach miałem już mojego niezastąpionego Canona 600D oraz wysłużonego GoPro Hero 2, którymi nakręciłem moje teledyski z podróży. Podczas tej podróży również nakręciłem mnóstwo materiałów. Posłużą one do stworzenia nowego teledysku oraz innych filmików. Najważniejsze jest jednak to, że w końcu znalazłem swojego konika. Znalazłem właściwe medium oraz sposób, w jaki chcę opowiadać moje historie. Wrzucam je na mój kanał YouTube dlatego już teraz zapraszam do subskrypcji wesołych relacji Nerda w Podróży. https://www.youtube.com/watch?v=ucmJrem9Bew&ab_channel=NerdonTour

Author: Piotrek Bodera

Pomagam profesjonalistom pracującym w turystyce oraz podróżnikom we wszystkich technicznych sprawach: media społecznościowe, aplikacje, urządzenia mobilne, strony internetowe, pozycjonowanie #Tech4Tour. Jak mogę Ci pomóc?
Dowiedz się więcej